Pamiętam to uczcie tęsknoty i nieadekwatności, kiedy leżałam jako dziecko na wsi na polu u mojej babci i patrzyłam w chmury... To był mój początek szukania drogi. 

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego robisz to, co robisz? Zwłaszcza wtedy, gdy kompletnie tego nie rozumiesz?

Mnie to pytanie napędzało od dziecka. Fascynowało mnie to, co ukryte pod powierzchnią: emocje, których nie widać, historie, o których się milczy, czy sny, które próbują coś powiedzieć. Uwielbiam te momenty, gdy w chaosie nagle wszystko układa się w nową, nieznaną dotąd całość.

Ale wiem też, jak to jest, gdy tej jasności brakuje. Żyjemy w chaosie i zarazem paradoksie. Gdy jest Ci źle i zimno – szukasz ognia za wszelką cenę. Gdy jest Ci wygodnie – utykasz w strefie komfortu i tracisz kontakt z życiem. 

Przez lata próbowałam się wpasować. Moja natura to skrzyżowanie Indiany Jonesa z pracownikiem taśmy produkcyjnej – z jednej strony wieczna ekscytacja odkrywaniem, z drugiej mozolna praca u podstaw. Szukałam instrukcji obsługi siebie i innych, jakby istniał jeden wspólny algorytm na szczęście.

Pedagogika resocjalizacyjna, coaching, ustawienia, totalna biologia, szamanizm, tarot, praca z ciałem, human design... Nawciągałam się tych teorii jak rasowy desperat. Obudowałam się wiedzą i dyplomami, żeby poczuć się bezpiecznie w roli tej „mądrej”.  Specjalizowałam się w „społecznie niedostosowanych”, bo od zawsze problem widziałam nie w nich, a w formatkach, które w swoich ramach, nie dawały przestrzeni na prawdziwą, zdrową wolność. 

Dziś wiem, że żadna zewnętrzna metoda nie jest rozwiązaniem, choć każda z nich może Cię kawałek podwieźć. Przetestowałam te systemy na własnej skórze. Wiem, co działa, a co tylko udaje pomoc, wciągając Cię w toksyczną pętlę ciągłego „poprawiania siebie”.

Twoja ścieżka to Ty. Zewnętrzne schematy nas zwyczajnie nie mieszczą.

Moja praca to żywe laboratorium. Chłonę Twoje emocje i myśli jak gąbka – często czuję, co się w Tobie dzieje, zanim sama znajdziesz na to słowa. To pozwala nam szybciej dotrzeć do sedna. Zadaję pytania, od których robi się cicho. Kiedyś myślałam, że to wada, ale dziś wiem, że ta cisza to moment, w którym pękają iluzje i budzi się to, co autentyczne. 

Wierzę, że nie da się pominąć etapu „ogarniania siebie”, ale sednem zawsze pozostaje Twoja energia. Moja praca to łapanie clou tego, jak ją odzyskać i jak o nią dbać, byś przestała być niewolnikiem swoich zapisów, a stała się jego świadomym obserwatorem.

A potem? Potem uwalnia się ta piękna potrzeba tworzenia własnego, niepowtarzalnego życia.

Jeśli czujesz, że w tym, co piszę, jest kawałek Ciebie – zapraszam do spotkania.

Weronika